Samotność w życiu kobiety – co dobrego może z niej wyniknąć


Być może tak ja, jesteś wśród kobiet, które doświadczyły, co to znaczy samotność. Niektóre z nas po rozstaniu z partnerem, a może nawet i jego śmierci, niektóre po wyfrunięciu dzieci z domu, a niektóre jeszcze nie spotkały tego jedynego. Każda z nas inaczej przeżywa samotność, jest mniej lub bardziej z nią pogodzona. Niniejszy artykuł poświęcam kobietom, którym trudno jest zaakceptować samotność, a zwłaszcza swój stan, jako osoby samotnej.

Dla mnie samotność była jednym z moich najgłębszych lęków. Nie wyobrażałam, że mogę być sama. Od dzieciństwa miałam wpojone przekonanie, że kobieta znajduje szczęście jedynie będąc u boku ukochanego. I właśnie istnienie mężczyzny w moim życiu decyduje o tym, czy spełniłam się jako kobieta.

Jak to w życiu często bywa, to, czego się boimy najbardziej, wcześniej czy później nas dopada. Pewnego dnia zostałam sama. Ogarnęła mnie wielka rozpacz, za wszelką cenę chciałam się pozbyć tego stanu, uciec, tyle że nie było gdzie. Czułam ogromną pustkę w sercu, tęsknotę za kimś, kto o mnie się zatroszczy, przytuli, pokocha. Za kimś, kto powie, że jestem warta miłości.

Kiedy przyglądałam się kobietom, które były w związku, wydawały mi się one lepsze, piękniejsze, szczęśliwsze. Myślałam, że coś ze mną nie tak, że mam w sobie jakiś defekt, odpychający ode mnie mężczyzn. Mojej pustki nic nie było w stanie zapełnić – świetna praca, podróże, przyjaciele, rzeczy materialne – wszystko to było za mało, żeby wypełnić dziurę w moim sercu. Poczucie braku miłości, które utożsamiałam z brakiem mężczyzny, dominowało nad wszystkimi pozytywnymi odczuciami, ciążyło mi na sercu i zabarwiało na czarno wszelkie radości życia.

Na szczęście nie zaprzestałam pracy nad sobą. Podróż wgłąb siebie wreszcie dała pierwsze owoce – odważyłam się spojrzeć prawdzie w oczy. Zrozumiałam, że potrzebowałam mężczyzny, po to, żeby zaspokoić pustkę w moim sercu, bo nie mam w sobie miłości, energii, którą mogła bym ofiarować mężczyźnie. I tak naprawdę tęsknota za miłością, to tęsknota mojego serca, żebym go otworzyła.

Co zrobiłam, żeby zapełnić pustkę i otworzyć się na miłość:

  1. Odpuściłam.
    Dałam sobie pozwolenie, żeby być samą. Stwierdziłam, że jest w tym jakiś sens, i go odnajdę. Zaufałam Stwórcy – jeśli jest dla mnie lepsze być samej, i już nigdy nikogo nie spotkam, to trudno, niech tak będzie. Zgadzam się na to.
  2. Zaczęłam o siebie się troszczyć, jak o małe dziecko.
    Otworzyła mi oczy moja mentorka, przewodniczka w świat kobiecości – Margarita. Nauczyła mnie, że czas, kiedy kobieta jest sama, jest nam dany, żebyśmy nawiązały lepszą relację z samą sobą, odnalazły źródło miłości wewnątrz siebie. Jest to czas, kiedy jesteśmy jak gąsienice, które przygotowują się, żeby zostać pięknym motylem.
  3. Wybaczyłam.
    Najpierw sobie, za wszystko, co zrobiłam i czego nie zrobiłam. Potem rodzicom, że nie dali mi tego, o czym marzyłam, nie wychowali mnie na kochającą siebie kobietę. Następnie partnerowi – wybaczyłam i przestałam go obwiniać za swoje nieszczęście.
  4. Przejęłam odpowiedzialność za swoje szczęście.
    Zrozumiałam, że to moim obowiązkiem jest dać sobie szczęście i miłość. Nie mogę decydować i wybierać za inną osobę, jedyną osobą, na którą mam bezpośredni wpływ, jestem ja.
  5.  Zajęłam się swoim dobrym samopoczuciem.
    Sporo energii i czasu poświęcałam na rozwój osobisty i duchowy. Uczestniczyłam w warsztatach, pracowałam z psychologiem, z coachem. Dzień w dzień praktykowałam, wdrażałam do życia to, czego się uczyłam, co odkrywałam. Zaczęłam medytować, nawiązałam kontakt z Bogiem, zaczęłam ćwiczyć praktyki taoistyczne. Oczyściłam serce ze starego bólu. Zagłębiłam się w swoją kobiecość – nauczyłam się kochać i szanować siebie, kochać i szanować mężczyzn, otworzyłam serce na dobro, zaufanie.
  6. Zajęłam się rozwojem kompetencji zawodowych.
    Podjęłam bardziej odpowiedzialną, wymagającą pracę w nowym zespole i w nowym kraju. Ukończyłam kurs dla trenerów praktyk kobiecych, kurs coachingu. Zaczęłam prowadzić warsztaty dla kobiet, by dzielić się swoją wiedzą.
  7. Zadbałam o swoje finanse.
    Zbudowałam zabezpieczenie finansowe, które daje mi bezpieczeństwo, pozwala realizować moje pomysły bez potrzeby zwalenia tego na partnera.

 

Jakie zmiany zaszły w moim życiu?
– Pokochałam siebie i swoje towarzystwo! Zrozumiałam, że samotność nie istnieje, zawsze mam siebie – najważniejszą i najbliższą osobę na świecie.
– Stałam się silniejsza, nie boję się zostać sama. Nauczyłam się o siebie troszczyć i dawać sobie miłość. Nauczyłam się słyszeć głos swojego serca, i iść za tym głosem.
– Dostrzegłam, jaką jestem wspaniałą i wartościową osobą i tego nikt mi nie zabierze, jestem taka sama z siebie, bez udziału mężczyzny.
– Mam większy poziom energii kobiecej – wyglądam piękniej i młodziej, mam lepszy kontakt z moim ciałem, jestem bardziej wyluzowana.
– Zmieniłam podeście do relacji – jestem teraz w relacji po to, żeby dawać i przyjmować, żeby wspólnie budować coś większego.

Błogosławieństwo samotności
Samotność jest czasem, kiedy możemy całą swoją energię i uwagę skupić na sobie. Zająć się swoim duchowym i wewnętrznym rozwojem, otworzyć się na kobiecość i rozpalić w sobie żar miłości. Jest to czas, kiedy mamy możliwość zebrać siły do realizacji marzeń i pragnień, przygotować się do nowej, lepszej relacji. Kiedy jesteś szczęśliwa sama ze sobą, emanujesz wibracjami szczęścia, które przyciągają mężczyzn do Ciebie. I nie musisz o to się martwić czy specjalnie coś robić. Szczęście u boku mężczyzny gwarantuje Ci jeden warunek – być już szczęśliwą i gotową dzielić się szczęściem.

 

P.S. Podziel się, proszę, czy w swoim życiu dostrzegasz pozytywne aspekty samotności?

P.S.S. Jeśli powyższy artykuł był dla Ciebie pomocny i inspirujący, udostępnij go, proszę, na facebooku, być może będzie też pomocny dla Twoich koleżanek.

Dziękuję, że jesteś częścią naszego kobiecego świata.

Zawsze Twoja,
Tatiana

 

PODOBNE ARTYKUŁY

Królowa w swoim królestwie, czyli jak troszczyć się o granice osobiste
5 błędów w komunikacji, które mogą zrujnować związek
Samotna nie z wyboru. Dlaczego jestem sama?
Ugruntowanie – znaczenie dla Twojego kobiecego pierwiastka
Jak się nauczyć zaufania?
Kobiece praktyki – W jakich warunkach rozkwita kobiecość?
Nadmiar kobiecego/ męskiego pierwiastka. Jak znaleźć równowagę?
Długo i szczęśliwie… Jakich błędów unikać na początku znajomości?
Jak mówić mężczyźnie o swoich potrzebach? Pięć zasad udanej rozmowy